Blog > Komentarze do wpisu
die Solidarität

Wracam późno, choć należało by cieszyć się tym małym czasem. Mniej czytam, mniej pisze, nie mogę się skupić. Czas przeskakuje dni tygodnia, wstrzymując się na 2 sekundy dźwiękiem budzika. Chciałem wzbudzić zainteresowanie, sam niewiedząc jak się za to zabrać. Skłaniam się do maksymalnie wielu zajęć, w domu tylko śpię. Nie mogę się wyciszyć.

 

Na dworcu w Berlinie podeszła do mnie kobieta. Zmęczony, z nogą oparta na skórzanej walizce mogłem wyglądać jak bananowy rewolwerowiec. Krawat nie uciskał mimo aroganckiej pozy - widocznie wcześniejszy drink rozluźnił głowę i dał tchwicy większe pole. "Czy mogłabym mieć do Pana małą prośbę?" - zapytała. "Automat zabrał mi ostatnie 6 euro na bilet do Monachium. Czy może mi Pan pożyczyć pieniądze bym mogła wrócić do domu?" Sytuacja zwyczajna, jak każda inna. Nie szuając prymitywnego alibi sięgnąłem po monety, wybrałem właściwe i postawiłem na dłoni. Kobieta podziękowała ciepło, lecz bez specjalnego entuzjazmu, następnie sięgnęła do torebki po pęknięty długopis i zapytała: "Czy mógłby Pan podać swój adres, bym mogła odesłać?" Rozbroiła mnie. "Nie, nie mógłbym" - odpowiedziałem - "To dla Pani. Udanej podróży" i wymownie wskazując na zegarek, uciąłem dalszą rozmowę.

 

Kiedyś kowboje mieli charakter silniejszy, mieli gotową odpowiedź i plan szybkiego działania, bez względu na stopień zaskoczenia. Nie zastanawiali sie czy warto. Poświęcali się idei, bo wierzyli że krok wcześniej obrany, był zwrotem we właściwym kierunku.







niedziela, 21 czerwca 2009, giim



counter